Zabierz ręce rękodzielnikowi to się popłacze

23:22

Jechałam w zeszły piątek do pracowni na rowerze - w głowie milion babskich myśli, poplątanych jak spaghetti: jutro targi, muszę dokończyć szyć kilkanaście rzeczy, podrukować w drukarni porządne kartki, przygotować wszystkie gadżety i spakować meble. Jadąc bałam się, jak zwykle, że się nie wyrobię na czas. I bach! Wywrotka na rowerze na bark i głowę, pęknięty lewy obojczyk. W ten oto sposób dowiedziałam się, że przez najbliższy miesiąc nie będę robić NIC.

Świat się nie zawalił. Okazało się, że kartki można wydrukować w domu, że Paweł ogarnie meble sam, a to, że wezmę o 5 nerek mniej będzie oznaczać tylko mniejszy ciężar do noszenia. Na targi i tak poszliśmy, niedzielę przeleżałam nie mogąc się ruszać, poniedziałek spędziłam w szpitalu i na dłuugim spacerze. Uznałam, że nie dam się - wycisnę ten czas na tyle na ile pozwoli mi moja mniej przydatna w życiu prawa ręka. Dziś, po kilku dniach weszłam do pracowni. Nie mogłam nic porządnie uszyć, wziąć w ręce materiału czy nawet uciąć nitki. Usiadłam, pękłam i się po prostu popłakałam.

To że jestem pracoholiczką, to wiem. Wiem, że zbyt wiele czasu, myśli i uczuć poświęcam szyciu. Wiem też, jestem perfekcjonistką, ale co z tego, skoro naprawdę uwielbiam to, co robię? Wiem o sobie dużo rzeczy i części z nich naprawdę nie chciałabym zmieniać, bo naprawdę lubię swoja pracę. Mąż i rodzina cieszy się, że coś zmusiło mnie do tego, żeby usiąść w końcu na tyłku, poczytać książki i pooddychać jeszcze mocniej otaczającym nasze mieszanie lasem. Jakoś sobie wytłumaczyłam to, że nie będę mogła szyć, a tym samym zarabiać i utrzymać się/nas prawdopodobnie aż do Świąt. Mało tego, od ZUSu nie dostanę ani złotówki, bo zbyt krótko jestem na wyższych składkach.

Musiałam to wylać. Nie po to, by usłyszeć "ale z Ciebie biedulka" - nie, takie słowa nic nie zmienią i nie z takim zamiarem usiadłam, by napisać ten post. Nie wiem czy nie odbierzecie mnie może po nim jako biadolącą nad sobą sierotę, ale uświadomiłam sobie, że poza rodziną i przyjaciółmi, rękodzieło jest tak naprawdę wszystkim co mam. W gruncie rzeczy to jest naprawdę optymistyczna myśl :) Życzę każdemu rękodzielnikowi, by tak wiele zależało od jego pasji.  Często cieszyłam się, że wszystko co udało mi się wypracować - wypracowałam sama, własnymi rękami, bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz. Chciałabym aby tak zostało i szło dalej, ale muszę się na chwilę zatrzymać i zdać się na ręce Pawła - teraz on szyje za mnie pod moim okiem. 


Człowiek od razu docenia co ma, kiedy nagle coś zmusi go do spojrzenia z dystansu. Jak dziwnie patrzy mi się teraz na zdjęcia, które jakiś czas temu robiła nam Agata w ramach sesji promocyjnej szytych przez nas pokrowców na maty do jogi (więcej zdjęć - klik).

fot. Nemessos
Siedzę sobie owinięta w łóżku polarem Pawła, on z kolei pichci w kuchni. Sączę herbatę patrząc w las za oknem. Próbuję sobie przypomnieć kiedy tak ostatnio było i miałam na to czas. 

Joanka 

You Might Also Like

42 komentarze

  1. Świetnie się czytało :) takie ciepło bije z tego posta! życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia a teraz delektuj się tym wszystkim co opisujesz!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uf, to dobrze, bo myślałam, że mi wyszedł wylew żalu na świat :D

      Usuń
  2. Szybko wracaj do zdrowia, a urlop - choć niestety przymusowy - przydaje się każdemu. Ciesz się lasem i wolnymi chwilami ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Czeka mnie 6 tygodni czegoś nowego ;)

      Usuń
  3. Z tego postu bije siła. Na pewno wykorzystasz ten czas twórczo, może w trochę innej dziedzinie, a może po prostu szukając pomysłów lub po prostu odpoczywając z rodziną. Trudną sytuację finansową też jakoś da się przetrwać.
    Wracaj do zdrowia szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi się odnaleźć, ale mam sporo czasu, aby sobie poukładać wiele rzeczy w głowie :)

      Usuń
  4. Z nudów wymyślisz tyle nowych rzeczy, że potem będziesz musiała szyć 24h na dobę, by to zrealizować! Dobrze, że masz swojego pomocnika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Pablo jest na medal! Bez nudów mam sporo pomysłów w głowie, strach pomyśleć ile mi na bezrobociu do głowy wpełźnie... Niech mi tylko ta ręka zacznie działać to Was zaleję moim szyciem ;)

      Usuń
  5. Takie wsparcie to skarb :) Paweł spisuje się na medal ! Przez miesiąc nabierzesz nowej energii i na pewno dasz jej upust w pracowni.
    Pięknie czytało się to ile dla Ciebie znaczy rękodzieło. Cudownie się to czytało mimo tej kontuzji. Zdrowiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak, przy Pawle jestem szczęściarą! Przynajmniej ma okazję chłopak się porządnie wyżyć!

      Usuń
  6. Współczuję, moja siostra miała złamany obojczyk ale ją zagipsowali i naprawę było ciężko. Wiadomo, że nie ma się jak pod gipsem umyć i dostała odparzeń bo pacha nie miała dostępu do świeżego powietrza. Wykorzystaj ten czas w inny sposób, nie możesz szyć to stwórz jakieś ciekawe projekty poszukaj inspiracji może to w jakiś sposób zrekompensuje brak możliwości szycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mam temblak, bandaże elastyczne i trochę się boję, że taki latający bark będzie się gorzej zrastać niż jakby siedział nieruchomo w gipsie, ale ufam fachowcom. Mamy mieszkanie do wyremontowania, więc pewnie wyżyję się na polu wizjonerskim ;)

      Usuń
  7. Jak to mawiają "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło":) więc widocznie Twoje ciało lepiej wiedziało od umysłu, co jest Ci potrzebne:) Nawet małe przeziębienie nieraz potrafi zatrzymać, a jak się człowiek nie zatrzyma to bach - dostaje większy "podarek", np jakieś zwichnięcie czy złamanie. Jestem zdania, że wszystko ma swój sens, i mimo iż czasami w trakcie trwania jakiejś niemiłej fizycznej dolegliwości nie zdajemy sobie z tego sensu sprawy, to po jakimś czasie dopiero wyłania się prawdziwa wartość i znaczenie, która nie raz daje naukę na przyszłość;)
    Życzę uśmiechu, mimo wszystko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, i ja tego teraz się trzymam :)

      Usuń
  8. Asia, jak napisałaś o tym obojczyku kilka dni temu, to pomyślałam o tym samym. Że dla mnie, to byłby "dramat" - miesiąc czy więcej bez możliwości zrobienia choćby jednego koralika czy jednego oczka na szydełku... Ale masz rację, czasami warto przystopować i docenić to, co się ma. Wiadomo, że takie "wypadki" zdarzają się w najmniej odpowiednich momentach, ale skoro już tak się stało - korzystaj z tego na całego: odpoczywaj, czytaj, spaceruj, spotykaj się ze znajomymi. Sama się zdziwisz, jak szybko ten miesiąc minie i będziesz MUSIAŁA wrócić do pracy, hihihi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, oby! W sumie stwierdziliśmy z Pawłem, że zawsze byłby zły moment, więc niech się już dzieje :)

      Usuń
  9. Mam wrażenie, że jak już 'dostaniesz' tę rękę z powrotem to będziesz szyła i rękami i nogami, tak Cię wena i nowe pomysły dopadną. :)
    Ja mam tak samo: rękodzieło [w moim przypadku to dziewiarstwo] to jedyne co mam. Poza rodziną oczywiście. I chyba nie skłamię, że ono w sumie utrzymuje mnie najbardziej przy życiu.

    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  10. Asiu, współczuję chwilowej niedyspozycji ale minie jak z bicza "szczelił" i ...znowu ciężko się będzie przestawić na szybsze obroty ;) tak to jest , człowiek sie przyzwyczaja do jakiegoś tempa i dziwnie jest , kiedy nieoczekiwanie się zmienia..szybkiego powrotu do formy i dobrego nastroju! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! No właśnie w tym sęk, że ja lubię pracować na wysokich obrotach, lubię jak się dużo dzieje, bo inaczej szybko się nudzę. Traktuję więc tą sytuację jako wyzwanie ;)

      Usuń
  11. Dobrze, że nawet w takiej sytuacji odkryłaś coś pozytywnego! I życzę szybkiego powtoru do szycia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. współczuje:( nie wiem niestety jak to jest zostać tak oderwanym od pracy i wolałabym tego nie doświadczać...lepiej jak życie leci normalnie, powoli bez niespodzianek i najlepiej bez nadmiaru pracy i z odpowiednią ilością odpoczynku:) tego ci życzę żeby potem tak było....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest bezpiecznie, to prawda, ale rzadko kiedy w sumie tak jest. Myślę, że jakby tak było przez długi czas to by było nudno - wolę jak się dzieje. Niech się dzieje więc, jak się stało ;)

      Usuń
  13. Ciesz się spokojem i delektuj! Nie wiadomo kiedy kolejny taki czas ci się trafi! Jesteś zaopiekowana! Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, coś w tym jest! W tym roku dzieje się za dużo ;)

      Usuń
  14. Takie chwile są jednymi z najtrudniejszych... Jak gdyby świat się zatrzymał i pokazał Ci język... Ale dobrze czasem przystanąć - nawet (czy może szczególnie) z musu - i nabrać dystansu... Może będziesz miała więcej czasu na snucie planów/pomysłów, poszukiwanie inspiracji? Oby ten czas - mimo pozornego unieruchomienia, spetryfikowania - był owocny i przyniósł dobre owoce. Ściskam Cię mocno i życzę szybkiego powrotu do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy29/10/15

    Kochana mysle ze taki urlop wyjdzei ci na dobre. powrocisz do nas z nowymi silami I pomyslami.
    zycze zdrowka I pozdawiam serdecznie
    AGA

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy29/10/15

    Joanko jeszcze jedno pytanie. czy mozliwy jest zakup I wysylka z Twojego sklepu za granice?
    AGA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, dziękuję! A za granicę, tak - wysyłam :)

      Usuń
  17. Ale pięknie napisałaś o tym rękodziele! szybkiego powrotu do pełni sił!
    Korzystaj i odpoczywaj :)
    Pozdrawiam niebiesko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Agnieszka29/10/15

    Rany, dziewczyno, nie żadna smęcąca sierota, tylko prawdziwa pasjonatka, o. Wiadomo, że jak się człowieka odetnie od uzależnienia, to będzie wył. Ale ostatecznie to tylko miesiąc, podróż poślubna trwała chyba podobnie i jakoś zleciało, nie? Daję głowę, że cokolwiek lekarze powiedzą, i tak cichaczem usiądziesz w kąciku choćby 23 grudnia i wydziubiesz jakieś urocze drobiazgi dla najbliższych. Póki co ciesz się tym pozostałym "wszystkim co masz" i - jako że końcówka roku zobowiązuje - pomyśl, ile fajnego w tym roku zrobiłaś. Poza tym nieźle się facet daje wychować, ale przecież widział, co brał. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokrzepiające! Oj tak to jest totalnie szalony rok pełen nowych wyzwań! Tydzień już minął, nawet szybko - jeszcze tylko 5 i oby nie więcej! Ale dziś się dowiedziałam, że mogę ruszać łokciem - na pewno coś przemycę po cichu ;)

      Usuń
  19. Wyobrażam sobie jak cierpisz i jaki to musi być trudny czas dla Ciebie ale z drugiej strony to myślę, że ten wymuszony odpoczynek zregeneruje Cię i doda Ci energii. Czasem trzeba się zatrzymać i odpocząć. Myślę, że to dobry czas na taki niezapowiedziany urlop. Za miesiąc (niecały) będziesz szaleć przy maszynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no nie nazywajmy tego cierpieniem, ale to naprawdę głupia i niewygodna teraz sytuacja ;)

      Usuń
  20. Bo szklanka powinna być zawsze do połowy pełna :-) I tak trzymaj, ale... czasem na prawdę trzeba z siebie wyrzucić. To daje oddech i oczyszcza :-)
    Szybkiego... nie... skutecznego powrotu do zdrowia życzę!
    ps. no facet Skarb i już!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chwilę obecną prognozy wróżą późny powrót... no ale cóż, nie przyspieszę :)

      Usuń
  21. To przykre, że taka sytuacja zmusiła Cię do... bezczynności. Postaraj się wynieść z tego czasu jak najwięcej dla siebie i rodziny. I nie martw się, głowa do góry! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tego złego... Dam radę, chcę :)

      Usuń
  22. Anonimowy31/10/15

    Pewne rzeczy dzieją się w naszym życiu po to, żebyśmy się choć na chwilę zatrzymali...odetchnęli i nabrali nowego wiatru w skrzydła. Być może w twojej główce urodzą się nowe pomysły, które zachwycą cały świat:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysły są, teraz mogę rozkminiać jak je wprowadzić z życie ;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane - nie trudźcie się ;)

Facebook

Subscribe