PO CO TO KUPIŁAM #35 - Kwiecista flanela z czasów PRL

15:47

Czas wrócić po blogowej przerwie do zajęcia się zalegającym stosem materiałów i ubrań. Tak naprawdę mocno uciekałam od wzięcia tego materiału w  swoje ręce w obawie przed "babcinym" efektem. Bo co uszyć z flaneli, aby nie było to piżamą lub koszulą... Co wymyśliłam? Zobaczcie sami! 


Po co to kupiłam?
Flanelę dostałam i wzięłam, mimo, że nie miałam na nią pomysłu. Nie odmawiam materiałów w kwiaty, tym bardziej ciepłych! 

Za ile i kiedy kupiłam?
Tkaninę dostałam za darmo od Kumpla razem w paczce z tą etniczną zasłoną jakieś 4,5-5 lat temu. Czas pochodzenia: głęboki PRL.

Co z tego ostatecznie powstało?
Długo nie miałam na nią pomysłu i byłam pewna, że to porządny kawałek płachty wielkości prześcieradła i jestem w stanie uszyć z niej wszystko. Nie wiedziałam tylko co, aby nie wyszło babcine i nie było piżamą (nie lubię piżam). Głowiłam się chyba od roku, przez głowę przeszły mi portki, narzuta, poszewki, wnętrze kurtki... W końcu, kiedy trafiła mi w ręce książka Janka Leśniaka "Jak szyć spódnice i sukienki" pomyślałam: raz kozie śmierć! Niech się stanie sukienka!   


Postanowiłam zakasać rękawy i jak zwykle - zrobić sobie pod górkę. Uznałam, że skoro mam już szyć z książką Janka to idę na całego i wykonam sama formę podstawową przy pomocy wskazówek p. Zofii Hanus - książki, która od lat kurzy się u mnie na półce i łypie srogo okładką, mimo, że w książce Janka są podane źródła jak można przygotować gotową formę. Luty ogłosiłam sobie sama miesiącem próby, by chwycić się czegoś nowego. Postanowiłam też zmotywować się wyzwaniem, ogłoszonym na naszej grupie facebookowej "Po co to kupiłam?!", by uszyć z zalegających materiałów coś dla siebie.

W książce "Jak szyć spódnice i sukienki" pokazanych jest sporo sztuczek, jak z jednej formy podstawowej stworzyć różnorodne modele kiecek. Postawiłam na "sukienkę z falbaną", widoczną na zdjęciu powyżej.

Z konstrukcją... no cóż, poległam! Po przeczytaniu kilku wskazówek kultowej książki "Kulisy kroju i szycia" typu: "szerokość pachy przodu = 1/8 połowy obwodu gorsu + 1 cm" stwierdziłam, że dam sobie spokój, bo nie mam pojęcia skąd wynikają te ułamki, a samodzielne wykreślenie główki rękawa czy podkroju pachy bez krzywików spędzi mi na pewno sen z powiek. Po zdjęciu swoich miar postanowiłam przekształcić gotowy wykrój z którego szyłam kiedyś lnianą sukienkę. Wszystkie miary okazały się chybione! Dzięki książce Janka dowiedziałam się, gdzie powinny znajdować się prawidłowo zaszewki, jak głębokie powinny być. Okazało się, że biust wypada w ogóle w innym miejscu niż w wykroju z Burdy! Po uszyciu dwóch form próbnych z prześcieradeł i dopasowaniu ich jeszcze lepiej do mojej sylwetki (przy zachowaniu luzu, by sukienka nie była zbyt obcisła) sięgnęłam po flanelę. 


Jakie było moje zdziwienie, kiedy rozłożyłam materiał i okazał się pasem szerokości 1m, długi na ok. 5m! Nie miałam pojęcia jak ten materiał mógł być u mnie tak długo i nie postanowiłam nawet go mocniej rozwinąć, by zobaczyć jak wygląda! Tak czy inaczej nie popsuło to planu. Sukienkę uszyłam odcinając ją nieco powyżej bioder. Początkowo planowałam długość do kolan, ale uznałam, że zbyt bardzo podobają mi się ostatnio asymetryczne rozwiązania, wiec tył sukienki skroiłam dłuższy. Zrobiłam też kieszenie, a zamek zamiast z tyłu wszyłam z boku, aby móc swobodnie zakładać kieckę sama.

To, co absolutnie podoba mi się w książce Janka Leśniaka jest WOLNOŚĆ. Nie ma sztywnych reguł, świata w którym 2 cm zrujnują Ci kreację. Możesz dopasować wszystko tak, aby pasowało do Ciebie, a nie wykreowanego modelu. Gdzie odciąć sukienkę? "Sugeruję między talią a biodrami". Jak powinny wyglądać zakładki? Szerokość 30 czy 35mm? Nie ważne! "Powinny być takiej wielkości, aby dolna krawędź była o 1 cm krótsza niż szerokość mankietu". Po raz pierwszy czułam, że autentycznie rzeźbię od początku formę, a nie tylko bezmyślnie przerysowuję wykrój, który później dopasowuję na siłę do siebie.  


Kiedy uszyłam sukienkę założyłam ją i poczułam się zupełnie inaczej niż zwykle. Jakoś inaczej leży! Lepiej! Rękawy, mimo, że z tkaniny, nie opinają się i mam pełną swobodę ruchów. Podoba mi się to, że nie jest zbyt obcisła - uznałam, że jak wyjdzie zbyt babcina ze względu na wzór i kolor to przynajmniej będę ją wygodnie nosić po pracowni i w domu. W efekcie jest taka, że nie powstydzę się w niej wyjść do znajomych! A ta flanela tak idealnie grzeje!



To moje pierwsze kroki w zakresie ubioru, w pełni świadome, nie stawiane po omacku! Nie miałam pojęcia, że konstrukcja może okazać się przygodą! A Janek odwalił kawał dobrej roboty swoją książką! I tak jak na początku patrzałam spode łba na tą flanelę to teraz mam zagwozdkę co jeszcze z niej uszyć! Został mi kawałek i tym razem ochoczo chcę go wykorzystać! Może spódnica?

Próbowaliście już konstruować? Jakie macie doświadczenia w tym temacie? Z chęcią poczytam, bo ja zabierałam się jak widać po historii bloga jak pies do jeża!

Kreatywnej mocy Wam życzę!
Joanka

- - - - ✂️- - - -

PO CO TO KUPIŁAM to akcja, którą zainicjowałam po tym, gdy odkopałam spod fury kurzu mój stos ubrań, rzeczy do przeróbki i materiałów kupionych tylko po to, by "kiedyś" coś z nich uszyć. Okazało się, że zachomikowałam ponad 100 rzeczy do przeróbki - czas się nimi zająć! Celem akcji jest regularne uszczuplenie rzeczy czekających "na potem". Mój cel to 1 rzecz na 2 tygodnie, efekty prezentuję w co drugi piątek na blogu. Też jesteś typem chomika? Zachęcam, przyłącz się do ruchu oswobodzicieli szaf, kątów, strychów i piwnic!

Szczegóły akcji: KLIK
Chcesz zobaczyć moje efekty? Zapraszam - KLIK!
Zapraszam też na naszą grupę na Facebook`u: KLIK - nie tylko dla szyjących! ;)

You Might Also Like

36 komentarze

  1. Sukienka wyszła pięknie!!! I wspaniale na Tobie leży:) tak naturalnie!:)
    Uwielbiam flanelowe stare wzory, mam taki spory kawałek materiały w ostroczerwono-pomarańczowe indyjskie niby kwiaty, niby wzory;) Kupiłam niedawno okazyjnie;) bo jak zobaczyłam że jest jeszcze dokładnie ten materiał, co 20 lat temu babcia szyła z niego koszule:))) to nie mogłam się powstrzymać i kupiłam:))) tymbardziej że okazyjnie;))) hihi:))) ..no i jak na razie czeka na pomysł odpowiedni, który mam nadzieję pojawi się przed jesienią 2018;))
    Pozdrawiam uroczą jak zawsze Joankę!:)
    ..i wszystkiego co najpiękniejsze na każdy dzień, który jest świętem dla każdej z nas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie te sentymenty ;) Też bym pewnie brała! Dzięki tej sukience przekonałam się do flaneli, ma skubana tkanina możliwości! Szycie sukienki polecam - może się skusisz? :)
      Dzięki za miłe słowo i życzenia, obyśmy codziennie umiały czerpać ze swojej kobiecości pełnymi garściami! :)

      Usuń
    2. Joanka, niestety aby uszyć sukienkę trzeba mieć więcej cierpliwości do tej czynności jak i oczywiście wprawy w tej dziedzinie;) ..i do tego ciągle się zastanawiam jak wykroić coć, by to zrobić dobrze=by nie "zepsuć" materiału;) ..czego konsekwecja jest taka, że niczego nie wykrawam;))) hihi:))) ..z obawy przed zepsuciem takiego pięknego materiału:) ..ale masz dobrą myśl, by najpierw spróbować swoich sił na np prześcieradle:))) ..i chyba jednak bardziej koszula by mi sie przydała - tak, z sentymentu;) ..taka cieplutka, kolorowa, milutka koszula do jeansów;)

      Usuń
    3. Uuuu to lepiej zacznij od sukienki! Koszula to dopiero skomplikowana sprawa! Kołnierzyk i listwa z guzikami... grrr ;) A wersje próbne są bardzo dobre do nauki! Nie dość, że nie musisz się bać, że zmarnujesz materiał (choć wiemy, że szyjąc nie da się go zmarnować - można go wykorzystać później inaczej), to jeszcze możesz sobie wszystko na spokojnie podopasowywać, oswoić się z wykrojem. Powodzenia! Do odważnych świat należy!

      Usuń
  2. WOW...no idealna jest...fajnie lezy..ładnie by się komponowała z jasnymi botkami i kurtką jeansową...to tak już bardziej pod wiosenne stylówki:)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście! Przypomniałaś mi, że miałam pomysł na połączenie tego materiału z jasnym jeansem (np. jako parka). A katana do niej to dobra myśl, dzięki! :)

      Usuń
  3. sukienka wyczes i ma kieszenie!! :) lata, lata temu próbowałam uszyć spodnie ze swojego pomysłu - nawet wyszły, ale po drodze pare wpadek było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście znów mnie pcha w stronę sukienek, wiec nie boję się u siebie o takie portkowe pomysły, pewnie skończyłyby się podobnie :D

      Usuń
  4. Anonimowy8/3/18

    No faktycznie leży super! Najlepsze jest to, że jak masz już tą formę to możesz sobie teraz uszyć nieskończone ilości idealnych sukienek ;) Ja na razie mam opracowany jeden wykrój na bluzkę i męczę go niestrudzenie z różnych tkanin, tak, że nikt nic nie podejrzewa:D
    Wzory kwiatowe to też coś co lubię, tym bardziej Twoja sukienka mi się podoba :) A zapinane rękawy to cudo po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Mam kilka takich sprawdzonych z Burdy, które odszywałam kilka razy - sprawdzony wykrój ogromnie ułatwia robotę! Ale ten to jednak zupełnie co innego. Jeszcze wrócę do książki p. Hanus, nie poddam się ;)

      Usuń
  5. Piękna! No i ciepła:D Ja się przymierzałam do konstrukcji jakieś... 6 lat temu😂 Kupiłam sobie Hanus, dokonałam wszelkich pomiarów i nawet brystol sobie przygotowałam. A potem zaszłam w pierwszą ciążę i moje wymiary szlag trafił:P Teraz też jestem w okresie przejściowym, ale kupię sobie tę książkę, może jak już osiągnę moje docelowe gabaryty co coś sobie skonstruuję:D Bo te burdowe sukienki kompletnie na mnie nie leżą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to i u mnie pewnie tyle czasu pomysł zmierzenia się z konstrukcją kiełkował! Zdążyło paść kilka blogów, które miały mi w tym pomóc ;) Co prawda z wymiarami nie mam problemu, ale jednak zostanę przy książce Leśniaka - mój poziom cierpliwości nie ogarnia (JESZCZE) "Kulis kroju...", ale już sam fakt, że wzięłam książkę do rąk uważam za sukces :D

      Usuń
  6. Wszelkie obawy nie uzasadnione :) Sukienka wyszła znakomicie.
    Idealnie na Tobie leży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trudno sobie wyobrazić efekt końcowy ;)

      Usuń
  7. przepiękna sukienka, materiał super. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękna sukienka Ci wyszła z tej flaneli i ładnie się układa:-)
    Kiedyś uwielbiałam koszule flanelowe, świetnie się je nosiło;-)
    Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! No właśnie te koszule! Flanela = koszula :D Cieszę się, że zaryzykowałam z tym materiałem na sukienkę, najchętniej bym jej nie zdejmowała! :)

      Usuń
  9. Ja chce zrobić formę na bluzkę ale też jakoś się zabrać nie mogę:) Sukienka bardzo elegancka:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to, od konstrukcji uciekałam od lat i wiem jakie człowiek sobie potrafi wymyśleć wymówki, byle tylko tego nie tknąć! Naprawdę się zdziwiłam jak poczułam, że to może być fajne :D

      Usuń
  10. z tymi kieszeniami to już w ogóle brałbym w ciemno :) póki co "z Pana Leśniaka" (strony /bloga) uszyłam torbę oraz tzw sukienkę jesienną. Wychodzą elegancko, no i na miarę (sukienka!) i nawet taki totalny laik jak ja potrafi sobie coś satysfakcjonującego stworzyć :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdolność tłumaczenia skomplikowanych rzeczy to mocna strona Janka, to fakt! :)

      Usuń
  11. Cześć,
    Książka jest świetna i mega inspirująca. Ostatnio recenzowalam ją u siebie.
    Sukienka naprawdę super, zwłaszcza, że nie jest szyta z gotowego wykrojniki. To się bardzo ceni :)
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie! :) Oby to był początek nowej przygody z konstrukcją!

      Usuń
  12. Dawno temu szylam sobie z burdy i zawsze byłam prawie zadowolona, wtedy tego nie wiedziałam - dziś już wiem - ze wyglądu na dopasowanie do mojej sylwetki. Twoja sukienka podoba mi się bardzo - i przede wszystkim - jest idealnie do Cienie dopasowana! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Każda z nas ma totalnie różną budowę i warto umieć dopasować ubrania do swojej sylwetki, bo rzadko kiedy uśrednione rozmiarówki idealnie leżą :)

      Usuń
  13. Cudnie wyszło! :D
    Jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  14. Widziałam na żywo - kiecka jest świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu ;) W ogóle na żywo wygląda chyba jeszcze lepiej niż na tych zdjęciach!

      Usuń
  15. Kojarzy mi się z Laurą Ashley :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, naprawdę? Piękne porównanie! Ode mnie nie mogą się odkleić skojarzenia z Marie Zélie i Aeterie ;)

      Usuń
  16. Jest taka w Twoim stylu, taką Cię widzę obserwując Twój blog i Twoje nerki. Sukienka pięknie na tobie leży, nic dodać nic ująć :-)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad!

Uprzejmie uprzedzam, że wszelkie komentarze wystawiane przez firmy, będące próbą podbicia pozycjonowania swojej strony będą kategorycznie usuwane. Lubię swojego bloga, lubię grzyby, nie lubię pasożytniczych hub!

Facebook

Subscribe