PO CO TO KUPIŁAM #40 - lniana koszula

14:34

Wyruszmy w podróż w przeszłość, do moich pierwszych wypadów do lumpeksów!



Cofnijmy się w czasy, kiedy byłam na studiach. Możecie sobie wyobrazić mnie w parny, wakacyjny dzień na ul. Mariackiej w Gdańsku, 7 lat temu. Pracuję w cieniu północnej pierzei kamienic, siedzę na przedprożu i sprzedaję lnianą odzież artystyczną. Zafarbowane na rudo włosy, spleciony warkoczyk, popijam ciepłą już od upału wodę z butelki. Dorabiam, by móc wyjechać na wakacje we wrześniu i odłożyć kasę na później, na czas roku akademickiego. Dopiero zaczynam się uczyć szyć - lato i potrzeba sukienek oraz krótkich portek są idealnym motorem, by uczyć się z każdą nową rzeczą! Pracując dzień w dzień z lnianymi ciuchami mogłam godzinami rozmyślać nad ich kolorem, strukturą, konstrukcją i kręcąc się na krześle, gapiąc na tłumy przechodzących turystów czerpać garściami inspiracje i snuć pomysły, co by tu uszyć.... To czasy, kiedy mocno (i nieodwracalnie) zachłysnęłam się lnem i chodzeniem do lumpeksów, by wyszukiwać zwiewne białe kiecki i kwieciste rzeczy do przeróbek.


Za ile i kiedy kupiłam?
Prawdopodobnie w taki dzień, ok. 7 lat zawędrowałam do lumpeksu w Pruszczu, gdzie mieszkałam. W centrum jest lumpeks, który był dla mnie ostoją tego, czego szukałam! Kupiłam taką oto koszulę za kilka złotych - to był jeden z moich pierwszych, udanych zakupów, który wywołał wypieki na twarzy!

Po co to kupiłam?
Len, kwiaty - czego chcieć więcej? Koszula wylądowała w koszyku z myślą o skrojeniu jej, by wykorzystać wtórnie materiał. Później powędrowała na półkę, później na inną - nie miałam odwagi jej kroić.

Co z tego ostatecznie powstało?
Nic! A oto historia!


Cała koszula (a może żakiet?) jest skrojona z wąskich klinów - nie miałam pomysłu, co by uszyć ze skrojonych części. Wędrowała ze mną przez moje 3 pracownie, przerzucałam ją setki razy z kąta w kąt, miałam do niej szczególny sentyment, ale nigdy nie spojrzałam na nią jako coś do ubrania. Kiedy odwiedził mnie Janek Leśniak i kopał w moich rzeczach szukając czegoś do przeróbki wyjął tą koszulę: "ej Joanka to jest takie Twoje!". Zawahałam się. "Wiesz co Janek, nie krój jej - ona w sumie nadaje się do noszenia!". Odłożyłam na bok, aby przyzwyczaić się do tego nowego pomysłu. 

Kilka dni wcześniej padł na blogu komentarz Arachne - Parasewii, odnośnie uszytej przeze mnie flanelowej sukienki, że kojarzy się jej z Laurą Ashley - brytyjską projektantką, znaną z kwiatowych wzorów. Po tej uwadze zainteresowałam się bardziej Laurą. Nawet nie macie pojęcia jak mi zaparło dech, kiedy po wyjeździe Janka wzięłam koszulę do rąk i po raz pierwszy spojrzałam na metkę! Z ciarkami na skórze po raz pierwszy od tych 7 lat ubrałam koszulę i po raz kolejny stwierdziłam, że nie wierzę w przypadki!


Historia tej koszuli była pisana w moim życiu przez 7 lat, by w końcu zagościć z pełnym uznaniem w mojej szafie!


O samej koszuli i wzorze nie udało mi się niestety zdobyć więcej informacji niż to, że trudno ją znaleźć, ale można ją kupić używaną na eBayu za 13-15 funtów. Tak bardzo chciałabym się dowiedzieć czy wzór zaprojektowała Laura, czy powstał w firmie już po jej śmierci. 

Czy macie podobne historie, że czasem są potrzebne dziwne zbiegi okoliczności? Że wszystko jest po coś? Tym razem nic nie uszyłam, ale ta rzecz wywołała u mnie tyle emocji co uszyta kurtka parka! 


Z chęcią poczytam Wasze opowieści o odkurzonych po latach zaskoczeniach :)
Wasza Joanka

- - - - ✂️- - - -
PO CO TO KUPIŁAM to akcja, którą zainicjowałam po tym, gdy odkopałam spod fury kurzu mój stos ubrań, rzeczy do przeróbki i materiałów kupionych tylko po to, by "kiedyś" coś z nich uszyć. Okazało się, że zachomikowałam ponad 100 rzeczy do przeróbki - czas się nimi zająć! Celem akcji jest regularne uszczuplenie rzeczy czekających "na potem". Mój cel to 1 rzecz na 2 tygodnie, efekty prezentuję w co drugi piątek na blogu. Też jesteś typem chomika? Zachęcam, przyłącz się do ruchu oswobodzicieli szaf, kątów, strychów i piwnic!


Szczegóły akcji: KLIK
Chcesz zobaczyć moje efekty? Zapraszam - KLIK!
Zapraszam też na naszą grupę na Facebook`u: KLIK - nie tylko dla szyjących! ;)

You Might Also Like

11 komentarze

  1. Jak dobrze przeczytać, że nie tylko ja tak chomikuję różne rzeczy;))) hihi:))) Ale faktycznie, niektóre z nich dopiero po latach okazują się idealne na ten właśnie dany moment:) i ku naszemu zaskoczeniu pasują tak jakoś idealnie:)) ..ale na tą chwile nie przypominam sobie czegos konkretnego z mojej szafy...ale wiem, że było takich ubrań kilka, a kilka nadal czeka na swoją kolej;))) hihi:))) na takie odkrycie "wow":)))) i pewnie się kiedyś doczekają, trzeba im dac szansę, no nie?:)
    Wzór piękny, i zgadzam się z Jankiem - to jest takie Twoje:)))
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. WOW! Naprawdę niesamowita historia! A wzorek cudny! Faktycznie szkoda by było skroić taki przypadkowy skarb ;) Ja miałam taką historię ze swetrem. Marzyl mi się taki sweter-płaszcz: trochę za duży, z kaptuerem, grubo robiony. Szukałam i szukałam, aż tu nagle znalazłam ideał, w ciucholku i to za DWA ZETA! Cu-do!

    OdpowiedzUsuń
  3. A to ci historia! Super! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie piszesz :)
    Historia wspaniała!

    OdpowiedzUsuń
  5. A to ci historia !!! To na pewno nie był przypadek ! A ta koszula pewnie jeszcze mocniej uświadczyła Cię w przekonaniu, że chcieć to móc, a Ty szyć potrafisz, bo to Twoja pasja.
    Koszula jest naprawdę bardzo ładna.
    Ja mam mnóstwo rzeczy kupionych w second hand po to tylko, by je przerobić... i leżą sobie latami i czekają aż się nad nimi zlituję :) Muszę sprawdzić co to za akcja, bo zaciekawiło mnie to. Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna historia. Ja też wierzę, że nic się nie dzieje bez przyczyny. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znakomita historia. W takim przypadku faktycznie nie tak łatwo uwierzyć w przypadek nie ma co. Jeśli chodzi o samą koszulę to to co z niej zrobiłaś, jak wykorzystałaś bardzo mi się podobam. Niekiedy w takich 'lumpeksach' jak sama piszesz, można znaleźć wiele ciekawych ubrań, które często są ładniejsze niż te z markowej, świeżutkiej półki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta koszula świetnie ci pasuje! Dobrze, że została taka, jaka była :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Życie jest zaskakujące. Niesamowita historia. No wszystko się dzieje w swoim czasie. Koszula bardzo ładnie wygląda. Jesteś taka utalentowana, a do tego piszesz bardzo przyjemnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Len jest idealny na lato, na pewno nosiłabym go częściej gdybym miała takie koszule. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na moją stronę!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaskakująca historia, fajnie mi się czytało

    OdpowiedzUsuń

Facebook